Proszę, odzwyczajajcie się Państwo od tego adresu. Wkrótce przestanie działać, jakby go nigdy nie było. Nowy, jedyny aktualny, jest u góry, a blog bardziej atrakcyjny. W każdą niedzielę zamieszczam nowy tekst.  Życzę dobrej, ciekawej lektury i miłego wypoczynku.

Jest zasada, o której stanowczo za często zapominamy:

„jeśli umiesz kogoś poprosić, powinieneś też umieć podziękować”.

Mamy z tym problem i czas się opamiętać. Nikt nie musi czegokolwiek dla nas robić, chyba że jesteśmy małoletnimi dziećmi. Ale świat funkcjonuje inaczej. Jest pełen zależności, a my na ogół nie jesteśmy samowystarczalni. Za to mamy pewną paskudną cechę – roszczeniowość. Potrzebujemy, wymagamy, żądamy, ale w zamian nie oferujemy niczego, nie mówiąc o magicznym słowie „dziękuję”. Tacy jesteśmy, ale wcale nie musimy być.

W uzasadnionych przypadkach pomagać trzeba zawsze i wszędzie. Nie wolno odwracać się od potrzebujących. Ale ci, którzy pomoc uzyskują, jeśli już nie potrafią mówić, niech się przynajmniej uśmiechną.

Mam w dalszej rodzinie mężczyznę, który pomimo czworga dzieci, nigdy nie splamił się żadną pracą. Próbowałam z nim o tym rozmawiać, ale obchodziło go jedynie, na jaką pomoc z mojej strony może liczyć. Nie mógł na żadną. To chłop jak dąb, który nigdy i nigdzie nie pracuje, bo zawsze za mało mu płacą. Nie ma żadnego wykształcenia poza podstawówką, za to do perfekcji opanowaną manipulację i niesamowitą wiedzę, gdzie i kiedy może otrzymać wsparcie dla ubogich rodzin. Przeważnie człowiek wstydzi się swojej biedy, ale on zrobił z niej religię. W miarę upływu lat jego roszczeniowość stała się agresywna, bo wieloletnie rozczarowanie światem, który nie wynagradza za samo istnienie, doprowadziło do gniewu.

Dużo złego spowodowały nauki domorosłych kouczów, czyli trenerów rozwoju osobistego nawołujących do zobaczenia w sobie orła, który przypadkiem znalazł się w stadzie kur. Metafora nie jest potrzebna osobom, które rodzą się z poczuciem wyjątkowości i przekonaniem, że nikt bardziej od nich nie zasługuje na szczęście. Zasługiwanie a osiąganie to odległe bieguny i na ogół dzieli je droga dostępna wyłącznie dla osób, które w pokonanie jej wkładają dużo pracy. Będziemy się rozwijać tylko wtedy, kiedy odrzucimy myślenie, że wszystko się nam należy za samo istnienie i ktoś inny, bliżej nieokreślony, ma zapewnić to, czego potrzebujemy, a najlepiej w nadmiarze. Kościół przytomnie lansuje teorię, że Bóg pomaga tym, którzy sami sobie pomagają. Manna nie leci z nieba, choć wiele osób uporczywie jej wypatruje.

Wg Biblii podczas 40. lat wędrówki Izraelitów po pustyni Synaj, Bóg spuszczał z nieba pożywienie i dzięki temu przetrwali. Ale w naszym życiu manna /oprócz kaszy/ to coś przypadkowego, zysk tyle nie zasłużony co nie zapracowany. Rzadko się zdarza, aby przyszedł łatwo i bez wysiłku.

Z powodu samego istnienia nic się nam nie należy. Nikt nie musi nam niczego zapewniać. Będziemy się rozwijać, jeśli przyjmiemy to do wiadomości. Nie wolno pielęgnować w sobie sztucznych potrzeb i aspiracji, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Poczucie wyjątkowości, przesadne oczekiwania, nieuzasadnione poczucie wyższości skutecznie burzą w nas wewnętrzną równowagę, która jako jedyna może wskazać właściwą drogę do samych siebie. Jeśli swoim postępowaniem nie wprowadzamy zmian na lepsze, nigdy, ale to nigdy nie powinniśmy krytykować złych relacji ze światem, bo akurat w tym wypadku świat zawinił najmniej.

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.