DSCF6615

 

                   Pomyślności

                w Nowym Roku!

 

 

U Joanny Bińczyckiej w Pracowni Tortów Cukrowe Fantazje zima, sylwestra i Nowy Rok. Każda pora jest dobra, aby uczcić ją wypiekami i malowniczą dekoracją w oknie.

DSCF6560 DSCF6604

Nigdy nie jest lepiej niż wtedy, gdy rodzą się dzieci, a w tym roku Joanna dwukrotnie została babcią. W lato urodził się Karol, a jesienią Szymon, dla którego z okazji chrztu wykonała tort i ciasteczka okolicznościowe dla gości.

20171225_201425[1]

Tradycję pracowni podtrzymuje wiodąca postać sezonu, zimą jest to Minionek. Nie może też zabraknąć ciasteczek, które wzbudzają najlepsze uczucia, bo niczym azjatyckie jesienne ciastka księżycowe najlepiej ofiarować je bliskim i przyjaciołom na pociechę i szczęście.

DSCF6564DSCF6562

Wszystkie są ręcznie dekorowanymi dziełami sztuki i jako produkty wyjątkowej urody zdobywają coraz większe powodzenie. Nie sposób wyobrazić sobie bez nich Hajnówki i właśnie stąd rozchodzi się ich sława. Mamy własne „ciasteczka księżycowe”, które spełniają marzenia i sprawiają, że świat jest piękny przez cały rok.

DSCF6633 DSCF6626 DSCF6631

 

Pracownia Tortów Cukrowe Fantazje, 17 – 200 Hajnówka, ul. 3 Maja 41

Tel. 601 286 164, e-mail: binjoanna@wp.pl

 

 

Prosicie mnie Państwo w mailach, żebym komentowała sesje miejskie i powiatowe. Proszę wybaczyć, nie jestem w stanie tego robić. Dziś choruję, bo wczoraj kablówka transmitowała XXXV sesję miejską budżetową. Paskudny język i arogancja burmistrza to stanowczo za dużo.  W domu tego nie miałam, nie jestem przyzwyczajona. Oglądałam tylko do głosowania budżetu i podaję główne liczby:

- nowy kredyt w 2018 r. – 5 mln 125 tys. zł.

- planowane zadłużenie miasta na koniec 2018 r. – 21.045.331 zł.

I jeszcze sformułowanie: deficyt budżetu zostanie pokryty przychodami z zaciągniętych kredytów.

Czy kredyt może być przychodem? Oczywiście, w papierach może.

Burmistrz Hajnówki ogłosił z dumą, że zadłużenie miasta i tak jest mniejsze niż dopuszcza prawo i absolutnie się nie wstydzi, że doprowadził do takiej ruiny. Więcej, wyobraża sobie, że zarządza miastem głupków i szykuje się na następną kadencję.

Sami Państwo widzicie, że nie mogę tego komentować. Mam dość.

Po zarzutach, które formułowałam na blogu, otrzymałam komentarz od byłego starosty hajnowskiego Włodzimierza Pietroczuka. Jak Państwo wiedzą, nie publikuję komentarzy i nie prowadzę polemik, jest to drugi wyjątek. Po raz pierwszy zamieściłam komentarz białostockiego lekarza, który w nadzwyczajny sposób w Hajnówce prowadzi hospicjum domowe, choć dyrektor szpitala stwierdził na spotkaniu z założycielami stowarzyszenia, że: cyt. „nigdy człowieka nie widział na oczy”. Lekarz zarzucił mi kłamstwo i szkalowanie, więc bezstronnie przekazałam to opinii publicznej /na blogu 7 stycznia 2017 r./. Byłemu staroście obiecałam, że po świętach odpowiem na łamach bloga, co niniejszym czynię.

Autor     : ~Włodzimierz Pietroczuk

Komentarz:

Szanowna/y/ Pani /Panie?/.

Publikowanie tak ostrych sądów, nawet w formie bloga, wymaga pogłębionej wiedzy na temat problemów samorządowych. Jeśli mógłbym w czymś pomóc, jestem do dyspozycji. Dla porządku poinformuję jedynie, że funkcję starosty pełniłem przez cztery kadencje a obecny starosta Mirosław Romaniuk przez cały ten czas był radnym powiatu.

Pozdrawiam świątecznie.

Włodzimierz Pietroczuk

Pana e-mail odebrałam ze zdumieniem.  Zatem informuję, także dla porządku, że jest Pan, zgodnie z moją pogłębioną wiedzą, najbardziej negatywną postacią, która na przestrzeni lat pojawiła się w samorządzie hajnowskim. Natychmiastowy donos na przeszłość obecnego starosty, który wcale  nie ukrywa, że był w radzie, bardzo to potwierdza. Jako kapitan SB opierał się Pan na donosach i szpiegach i tę formę działania wprowadził Pan do samorządu. Stworzył Pan republikę kolesi, która – jako spuścizna po Panu – nadal funkcjonuje we władzach miejskich. W radzie powiatu już piątą kadencję zasiada Mikołaj A., człowiek który z Pana polecenia śledził mnie, kiedy przez kilka dni spotykałam się z konsulem amerykańskim jako przewodnik po Puszczy Białowieskiej. Zresztą przewodnicy mieli wtedy przydzieloną przez Pana stałą inwigilację w osobie Piotra P., który kilka lat temu opowiedział mi o notatkach, jakie dla Pana preparował i zniszczyliście je, kiedy wasz czas minął. Żeby nie było za mało, wysłał Pan przystojniaka, którego przedstawił mi Janusz A., z nadzieją, że w ramach przyjaźni będę bardziej rozmowna. Trzeba było mieć dużą wyobraźnię, aby sądzić, że swoją wiedzą na jakikolwiek temat podzielę się z SB. Ale dziękuję, przystojniak ciągle jeszcze mi się kłania.

Demokracja nie udała się w małych miejscowościach, bo w założeniach nie wyklucza powinowactwa, które jest najtrudniejsze w życiu społecznym. Uczestniczyłam jako tzw. prasa w pierwszej demokratycznej sesji miejskiej, a potem powiatowej. To dopiero były spektakle! Przejmował Pan całkowitą władzę w Hajnówce, odpowiednio obsadzając na stanowiskach swoich ludzi. Kiedy przy wyborze burmistrza /wtedy jeszcze nie było oddzielnych wyborów/ był remis głosów, dyskretnie nakazał Pan przerwę i ustawił oponenta, który powtórnie zagłosował zgodnie z Pana wolą. Niesforny radny Wiesław R. później mi o tym mówił z zażenowaniem. Najdziwniejsze, że człowiek głoszący oddanie dla byłej burmistrz, od razu przykleił się do Pana, bo zgodnie z osobistą zasadą nie podąża za przegranymi i proszę mi wierzyć, za Panem też nie pójdzie. Na razie, przyzwyczajony do myślenia, że cokolwiek Pan może, jest Pana osobistym klakierem.

I na tym tle pojawia się Pan jako starosta czterech kadencji i aktualny radny sejmiku w demokratycznym samorządzie. A dodatkowo uprzejmie służy pogłębioną wiedzą, którą wielokrotnie się Pan wykazał. Stworzył Pan urząd z ludźmi tak aroganckimi, że nie byłam w stanie zwyczajnie załatwić spraw, z którymi w ciągu tych lat zdarzało mi się zwracać, zbyt często potrzebne były ostre słowa. Z maili i rozmów wiem, że inni mieli tak samo. Pana gospodarowanie pokazują tabele na stronie powiatu /powiat.hajnowka.pl/, które nawet nie potrzebują komentarza. Na spotkaniu z założycielami Stowarzyszenia na Rzecz Hospicjum w Hajnówce dyrektor szpitala mówił, że ludzie często zgłaszają zapotrzebowanie na opiekę paliatywną, ale nic Pan wówczas z tym nie zrobił, choć jak wiadomo, to podstawowa potrzeba w starzejącym się społeczeństwie. Pod Pana zarządem powiat hajnowski stał się jeszcze większym skansenem niż był i jeśli są jakieś perełki, to tylko dzięki prywatnym przedsiębiorcom. Przeminęło 16 straconych lat, które zgodnie z Pana pogłębioną wiedzą nadrobić muszą inni i spłacić zaciągnięte przez Pana kredyty. Powoływanie się na przyzwolenie rady byłoby nadużyciem, bo Pana ludzie przegłosowali wszystko, czego tylko Pan sobie życzył. Wytyczoną przez Pana drogą idzie miasto i według danych ogólne zadłużenie Hajnówki na 2018 rok wynosi ok. 22 mln zł. Ale co to może obchodzić beztroskie władze, które po zakończeniu kadencji i tak tych długów spłacać nie będą.

Pisząc o formułowaniu przeze mnie ostrych sądów, miał Pan zapewne na myśli osobisty komfort psychiczny, który ktoś Panu zakłóca. Mój blog czytany jest znacznie częściej niż prasa lokalna, a  powodzenie zdobył dopiero jako bezstronny publikator, bo ludzi interesuje własne środowisko. Mam nadzieję, że ta obszerna odpowiedź Panu wystarczy, a jeśli nie, proszę przypomnieć sobie wysokość wynagrodzenia, które Panu płaciliśmy, i jak bardzo daliśmy się za nie Panu poniewierać. I jeszcze jedno. W mailu do mnie zastosował Pan formę socjotechnicznego zdyskredytowania mojej osoby sugerując w nagłówku, że nie zna Pan mojej płci i w sumie jestem dla Pana nieistotna. Dziękuję. Właśnie dla Pana chcę być nieistotna.

choinka

 

 

 

 

Na święta

 

 

 

 

 

 

Małgosia Osmólska była grzeczna w tym roku, bo przyszedł do niej Mikołaj.

z mikołajmchoi i kula Ale jeśli nawet nie bardzo grzeczna, to wrażliwa na piękno i utalentowana. Najpierw eksperymentowała. Nie chciała powielać cudzych pomysłów i szukała inspiracji dla własnych. Układała bukiety z liści /na blogu 10 grudnia/, robiła kompozycje z cukierków i kwiaty ze wstążek, ale odkryciem okazały się niezwykłe prace ze zwykłego makaronu.

FB_IMG_1510398046981FB_IMG_1511729210600

Od niedawna Małgosia ma nowa pasję – tworzenie dekoracji z masy cukrowej. Uczy się tego w Pracowni Tortów Cukrowe Fantazje w Hajnówce. Zajęcie jest wdzięczne, choć trudne i czasochłonne. Początkowo nie wierzyła, że wyczaruje cukrowe cuda, ale szefowa Joanna Bińczycka przekonała ją, że potrafi.

DSCF6501DSCF6528

Małgosia rozwija swój talent, doskonali warsztat i tematycznie dopasowuje  do pór roku. Nie ma większej motywacji niż podziw i radość w oczach obdarowanych osób, dlatego na realizację czekają nowe pomysły. Jej własna szczęśliwa rodzina – mąż Paweł, dzieci – Kamila /10 lat/ i Jakub /4 lata/ jest jednak inspiracją największą i dla nich Małgosia chce się spełniać jako człowiek i jako artystka.

FB_IMG_1511728756527

Co miesiąc zapraszam gościa, który/a/ pisze specjalnie dla Państwa – moich Czytelników. Dziś Stanisław Górny – lubiany przez młodszych i starszych, autor bloga:
stanislawgorny.wordpress.com 
Publikuje często, a od jego tekstów łatwo się uzależnić. Przekonałam się, kiedy miał zepsuty komputer i z nadzieją czekałam na kolejne wpisy. Klnie i nikogo nie oszczędza, jest klasycznym wojownikiem z kodeksem honorowym. Ma 32 lata, mieszka w Szczebrzeszynie.

Stasiek3I co k. z tego, że w Szczebrzeszynie? Wszędzie jest tak samo. Amerykanie mieli swój dziki zachód, my mamy dziki wschód nie bez powodu nazywany Polską B, ale trudno inaczej, kiedy rządzą układziki i kolesiostwo. Szczebrzeszyn – i z tego co czytam Hajnówka – są najlepszym przykładem. CBA składało wizyty pracownikom naszej gminy nie bez przyczyny, ale u nas nie pracują ułomki i najgorsze szubrawstwo potrafią odpowiednio zaksięgować. W tym kraju nie będzie dobrze, dopóki się ich nie wytępi. Złodziej na złodzieju, szumowina na szumowinie, a wszystko k. w garniturach. Żyją jak królewięta w kraju, gdzie rządzący pięknie mówią, a jednocześnie w d. mają szarego człowieka. Miliony idą na Rydzyka, a bezdomni zamarzają w starych altankach. Co to za Polska k. mać?

Raz na jakiś czas wpływa skarga do moich starych od dalszej rodziny. Przed Świętem Zmarłych zwykle mają problem, aby odnaleźć i posprzątać groby, ale na mojego bloga trafiają bezbłędnie. Żeby jeszcze tylko sobie poczytali, ale o wszystko k. mają pretensje. Nie pasuje, to po co czytasz? Nie prowadzę bloga dla wścibskiej rodziny, co ich to k. obchodzi? Niech patrzą syfu w swoich domach zamiast wpieprzać się w moje życie. Rodziny na bloga nie zapraszałem i nikt nie będzie mi k. mówił, co mam pisać, a co nie. Wk. mnie te próby cenzury, skargi i wpier. się w nie swoje sprawy. Ale wiadomo, wścibstwo i długi jęzor nie pozwalają inaczej. Mam takie powiedzonko: – „ najbliżej świnie znajdziesz w rodzinie”.

Piszę na blogu pani Teresy i zwracam się do jej Czytelników: – bądźcie sobą na przekór wszystkim. Nie wolno bać się iść własną drogą i trzeba mieć w d. czy komuś to pasuje czy nie. Nigdy się nie poddawajcie, bo po każdej burzy następuje słońce. Mój blog jest dla mnie sposobem na wyrzucenie tego, co we mnie siedzi – piszę o swoich marzeniach, pragnieniach, uczuciach i pierdołach. O tym co bawi, a co wywołuje politowanie. Kieruję się prostą zasadą bycia porządnym człowiekiem i tego oczekuję od swego otoczenia. Zapraszam na mojego bloga, abyście sami mogli się o tym przekonać.

Starosta  Hajnowski  Mirosław  Romaniuk   

2 kompetentny gospodarz i przyzwoity człowiek, który jako jedyna od lat władza w Hajnówce nie kojarzy się negatywnie.

Od stycznia 1999 roku, w wyniku reformy administracyjnej, istnieje powiat hajnowski. Ma niewiele ponad 48 tys. mieszkańców, a powierzchnię 1624 km 2,  z czego połowę porastają lasy. Obejmuje gminy: Białowieża, Narewka, Dubicze Cerkiewne, Czyże, Narew, Czeremcha, Kleszczele /gmina miejsko-wiejska/, Hajnówka /gmina wiejska/, Hajnówka /gmina miejska/. Pierwsze wybory samorządowe do powiatów przeprowadzono jesienią 1998 roku. Rada powiatu wybrała spośród siebie starostę – byłego kapitana SB, lidera tych wyborów, i przez 4 kadencje utrzymywała go przy władzy. Efekt tych rządów ukazała 27 sesja Rady Powiatu Hajnówka, kiedy Mirosław Romaniuk przeprosił za nędzę w powiecie przedstawiając życie na kredyt poprzednich kadencji.tabTabela i wykresy na stronie powiatu: powiat.hajnowka.pl

Wystąpienie nie podobało się radnemu /teraz wojewódzkiemu/, który zasiadał w radzie w poprzednich kadencjach i nie czuje się winny jako współautor zapaści. Generalnie był to żenujący spektakl kulenia pod siebie ogonów także innych radnych z poprzednich kadencji i nie przyznawania się do porażki, chociaż mieszkańcom powiatu należy się rzetelność od ludzi, których wybrali. Niestety zawsze tak będzie, jeśli zamiast wykształconych, mądrych i najlepiej młodych osób będziemy zgłaszać do wyborów swoją rodzinę czy sąsiadów. Na powinowactwie można odnieść osobistą korzyść, ale nigdy nie będzie z tego pożytku dla dobra ogólnego.

 

Zainteresowała Państwa terapia kolorami, czyli chromoterapia lub koloroterapia, choć zaledwie wspomniałam o niej 18 listopada. Cieszę się, bo mnie też ciekawi i chętnie napiszę więcej.
Wiele lat temu pewien starszy pan przy każdym przypadkowym spotkaniu mówił, że jestem jego kolorem czerwonym. Przypuszczam, że miał niezły ubaw, kiedy na czerwono barwiła się moja twarz :oops: razem z uszami. Ale kiedy zaczęłam czytać o kolorach szybko wyszło, że czerwony… rozpala zmysły i pewnie dlatego instynkt nakazywał mi ucieczkę. Ten kolor, jak żaden inny, dodaje siły i optymizmu, ożywia i wzmacnia. Dzięki niemu mamy więcej energii i wystarczą czerwone elementy w pomieszczeniu lub stroju, aby nie dopadała nas depresja. Jest bardzo ważny dla ludzi przemęczonych, pozbawionych witalności, którzy mówią o sobie, że „zeszła z nich para”.
Leczenie kolorami stosowano już w starożytnych Indiach, Chinach i Egipcie. Efekt leczniczy uzyskuje się po ich właściwym dobraniu, bo ogólnie biorąc barwa to energia postrzegana dzięki komórkom światłoczułym w siatkówce. Czasem trzeba pomyśleć o odpowiednim kolorze ścian w mieszkaniu, pościeli, lamp do naświetlania czy barwniku w kąpieli, aby własne samopoczucie skutecznie poprawić.
Różne kultury nadają barwom odmienne znaczenie. Posłużę się bliskim mi teraz czasem żałoby, aby wyjaśnić fenomen czerni. W odpowiednich dawkach, bez owijania się od stóp do głowy, czarny wycisza i uspokaja. Wpływa na pewność siebie, co jest szczególnie pożądane w zagubieniu. Ale też podkreśla autorytet i często niezasłużenie dodaje kompetencji. W Azji żałobna jest biel. Skutecznie odbija negatywne emocje i złe energie. Korzystnie wpływa na intuicję, dodaje optymizmu i ogólnie poprawia kondycję fizyczną i duchową. W osobistym odczuwaniu żałoby należy odnosić się do własnych potrzeb i w tym względzie całkowicie pomijać oczekiwania społeczne.
Kolory mają wiele znaczeń, działają na ciało i psychikę i nie powinno się ich używać bez zastanowienia. Nie chcę powielać informacji z internetu, wystarczy że wpiszecie Państwo „terapia kolorami” i wyświetlą się potrzebne artykuły. Wydaje mi się, że czasem ich autorzy zmyślają i czytając należy znaleźć właściwe odniesienie do siebie. Na tej podstawie możecie Państwo leczyć się sami, bez potrzeby korzystania z moich amatorskich porad.

Na koniec niespodzianka:

bukiecikidekoracja z jesiennych liści wykonana przez Małgosię Osmólską. Jej świąteczne prace pokażemy 23 grudnia, a teraz odszyfrujmy kolory. Dominują: złoto-żółty i brunatno-czerwony. Taki mix wniesie w nasze otoczenie wiele energii, radości i ciepła, którym sami zaczniemy emanować. Szeroko otworzą się horyzonty myślowe, staniemy się odważni i żądni wiedzy. Obudzi się nagła potrzeba porozumienia w każdej sprawie i wzmocni naszą pozycję wśród najbliższych. Fajne ;-) ?

To, co dziś Państwu przekazuję, w żadnym razie nie jest wyciskaczem łez. Jest to historia o umieraniu w Hajnówce, gdzie przemądrzałe władze miasta i powiatu przez kolejne kadencje nie zapewniły oddziału paliatywnego w szpitalu lub oddzielnego hospicjum. Po tym co przeżyłam twierdzę, że w tej sprawie dopuściły się przestępstwa wobec własnych mieszkańców.

W maju tego roku okazało się, że jest problem. Guz na trzustce miał 8 cm i od razu było wiadomo, że trzeba się zbierać. Nowotwory trzustki dla nikogo nie są łaskawe, zatem trudno się było spodziewać, że wyjątkiem będzie mój mąż. Do sierpnia udawało mu się utrzymywać formę, choć z trudem. Przechodziliśmy kolejne etapy począwszy od wzajemnego przekonywania, że błędny jest wynik tomografii. Przy moim mądrym mężu nie wypadało wymyślać głupstw, ale tak bardzo chciał żyć, że sam wierzył w pomyłkę aparatu. Nie opuszczała nas także wiara w niezwykłe wyleczenie i czekaliśmy na cud. Wprawdzie diagnoza całkowicie ścięła z nóg, ale szukaliśmy w internecie wszelkich możliwych terapii, słuchaliśmy wykładów o raku trzustki i pewnie zdobylibyśmy nawet polecaną nalewkę z rzęsy wodnej, gdyby nie była na alkoholu. Na udawaniu przeszły nam dwa pierwsze etapy umierania i nastąpił kolejny, którym jest absolutne zaprzeczenie. Mój mąż chciał mówić i mówił, tworzył plany na przyszłość, ale szybko przyszła depresja, która przewijała się w różnym nasileniu. Wreszcie nastąpił bunt i pojawiła się agresja. Wymyślał powody, przez które zachorował, szukał winnego swojej choroby i znalazł go we mnie. Mam tendencje do wegetarianizmu i razem jedliśmy warzywa, a on stwierdził, że tęsknił za golonką i schabowym w panierce. Zapomniał, że zawsze dostawał potrawy, na jakie miał ochotę, a warzywa jadł z własnej woli. W obliczu śmierci pojawiły się pretensje, których nie było przez wszystkie lata wspólnego życia. Wymyślił, że sterylne warunki w domu każdego doprowadziłyby do choroby i przestał rozumieć moją alergię prawie na wszystko. Twierdził, że chciał się uodparniać, a musiał myć ręce i owoce – aż trudno było wytrzymać podobne absurdy. Odmawiał posiłków, bo nic mu nie smakowało, ale zrzucał na mnie winę za brak talentu w kuchni. Tak jest w nowotworze trzustki, że jedzenie wydaje się niesmaczne, a nawet wstrętne. Szczerze mówiąc na tym etapie sama wpadłam w depresję i już dwie osoby potrzebowały pomocy. Mieliśmy depresję przygotowującą do straty wszystkiego co się kocha i wzajemne dodawanie otuchy, a także moje działanie stało się bezcelowe. W domu nie da się uchronić przed różnymi emocjami, kiedy jedna osoba umiera z choroby, a druga z rozpaczy. Łatwiej było zaatakować i robiły to obie strony. Mąż zaczął się domagać, aby oddać go do hospicjum. Martwiło go, że prawie nie sypiam i twierdził, że w hospicjum opieka będzie podzielona na kilka osób. Ale był to celowy wybieg, nie chciał dłużej patrzeć na to, co traci. Jednak na hospicjum zgodzić się nie mogłam, bo w Hajnówce nie ma takiej placówki, a nie byłabym w stanie codziennie jeździć do Białegostoku oddalonego ponad 60 km. Gdyby było na miejscu, nie stawalibyśmy się powoli emocjonalnymi wrakami. Nie jest łatwo zostać samej, a przecież trzeba dalej żyć i kiedy rozstawaliśmy się na zawsze, wspólny czas był bardzo drogi.

Moim mężem do ostatniej chwili opiekowała się jego doktor rodzinna – nieoceniona Janina Dudaryk i pielęgniarki z przychodni, a wspierały nas dzieci i przyjaciele. Pożegnanie zamieściłam na blogu 15 listopada.

Już w listopadzie 2016 roku zwracałam uwagę na skandaliczną postawę władz, które nie doprowadziły do powołania hospicjum w mieście, ale nie myślałam, że pół roku później będzie potrzebne mojej rodzinie. Kto w tej sprawie zawinił?

  1. Były starosta hajnowski;  /Obecny – Mirosław Romaniuk – stara się naprawić wszystko, co poprzednik zepsuł przez 4 kadencje/.
  2. Były burmistrz Hajnówki, który przez dwie kadencje tak bardzo się zachwycał, że postępuje zgodnie z prawem, aż nie dostrzegał ludzkich problemów. Jeden z nich opisałam na blogu 24 września;
  3. Obecny burmistrz Hajnówki – wieloletni zastępca starosty, a drugą kadencję burmistrz miasta. Szpital jest w gestii powiatu, ale burmistrz jako gospodarz powinien wiedzieć czego potrzeba mieszkańcom miasta i o to zabiegać.
  4. Wieloletni dyrektor szpitala, który nie wstydzi się wygłaszania opinii, że hospicjum jest nierentowne. Nierentowna to jest śmierć, bo człowiek traci wszystko co kocha i posiada.

Nie jest moją sprawą publikowanie nazwisk. Od tego jest Stowarzyszenie na Rzecz Hospicjum w Hajnówce, które nie ugnie się przed trudną drogą w bezcelowych rozmowach, aż placówka w mieście powstanie.