Jak jest z Wielkanocą na Hajnowszczyźnie?

Ciekawie, jak ze wszystkim. Pogranicze kultur gwarantuje różnorodność, bez której nie ma smaku i koloru. W tym roku katolicy i prawosławni będą obchodzić święta jednocześnie, co średnio zdarza się  raz na trzy lata. W powiecie hajnowskim mieszka ok. 30 tys. prawosławnych, skupionych przy 27 parafiach. Ok. 11 tys. to katolicy z 7 parafiami, inne wyznania –  protestanci, muzułmanie, unici i Żydzi.

Dla chrześcijan Chrystus jest barankiem paschalnym na pamiątkę jego ofiary złożonej na krzyżu. Wielkanoc, uważaną za największe chrześcijańskie święto, poprzedza Wielki Post przygotowujący do zmartwychwstania Chrystusa. W tradycji cerkiewnej jest czasem oczekiwania i oczyszczania ducha. W Wielką Sobotę Bogu przynosi się dary, które chciałoby się od niego otrzymać, czyli pokarmy do święcenia. To ważny rytuał, prawosławne koszyki na ogół są bogate, ale bywają też symboliczne. Początkiem świętowania jest nabożeństwo o północy, pierwszy dzień świąt obchodzi się zwykle w rodzinnym gronie, w skupieniu i modlitwie.

2 1

 

 

 

 

U katolików Niedziela Wielkanocna rozpoczyna się o świcie mszą rezurekcyjną w kościele. Wierni uczestniczą w zmartwychwstaniu jako symbolicznym zwycięstwie Chrystusa nad grzechem i śmiercią. W Wielkim Tygodniu wspomina się ostatnie godziny życia Chrystusa, a Wielkanoc jest największym świętem w całym katolickim roku liturgicznym.

Protestanci spotykają się na uroczystych nabożeństwach, aby cieszyć się z pamiątki zmartwychwstania Jezusa, wspólnie wielbić Boga, czytać i rozważać jego słowo zapisane w Piśmie Świętym. Dzień ten jest przepełniony radością i śpiewem, ma podniosły, uroczysty charakter.

Na zdjęciach: ciasteczka wielkanocne upieczone w Pracowni Tortów Cukrowe Fantazje Joanny Bińczyckiej /artykuł  za tydzień/.

W sprawie są dwie strony:

I – dyrektor szpitala Grzegorz Tomaszuk i starosta hajnowski Mirosław Romaniuk
/od lewej/

2

II – Stowarzyszenie na Rzecz Hospicjum w Hajnówce w osobach założycieli:
Joanny Bińczyckiej, Piotra Mirończuka i Piotra Skiepko /od lewej/

345

Jest to pierwsza kadencja starosty hajnowskiego, który nie ma nic wspólnego z zaległościami poprzednich zarządów powiatu, a sprawa dotyczy zaniechania. Grzechu, jaki nie powinien mieć miejsca, kiedy ludzie oczekują od władz pomocy i starania. Zaniechanie to powstrzymanie się od działania, które powinno było nastąpić, ale nie nastąpiło, bo… nie chciało.

Powiat hajnowski ma powierzchnię 1624 km2 i zamieszkuje go 44 tys.567 osób. Według statystyk w powiecie rocznie umierają 704 osoby. Ilość zatrważająca zważywszy na region ekologicznie czysty. Na pierwszym miejscu są choroby układu krążenia, a na drugim nowotwory wymagające oddzielnego leczenia w okresie terminalnym. W Hajnówce funkcjonuje nowoczesny, nagradzany szpital, który właśnie tym chorym  nie zapewnia opieki. Sytuację trzeba jak najszybciej zmienić i dlatego powstało stowarzyszenie. Pierwsza rozmowa na ten temat odbyła się 8 grudnia ub.r., spotkanie zorganizował dyrektor szpitala i nie było wówczas wątpliwości, że wszyscy w równym stopniu zainteresowani są uruchomieniem przy szpitalu hospicjum stacjonarnego, a przy nim domowego. Zasygnalizowaliśmy wówczas potrzebę odcięcia się od białostockiej spółki, która z oddalenia prowadzi w Hajnówce hospicjum domowe, a szpital udaje że nie wie dlaczego udziela adresu. (Wg ustawy hospicjum domowe może działać w promieniu 30 km). Ponieważ spotkanie, naszym zdaniem, nie miało dalszego ciągu w postaci działań szpitala, zwróciliśmy się do starosty stosownym pismem. Otrzymaliśmy podpisany przez urzędniczkę tekst pouczający nas co do meritum. Takie rzeczy więcej zdarzać się nie mogą i na to nie pozwolimy. Ponowne spotkanie, także z udziałem dyrektora szpitala, było emocjonalne dla obu stron. Dyrektor odwołując się do licznych problemów w zarządzaniu szpitalem, zapotrzebowania na duże pieniądze, niewiadomej perspektywy reorganizacyjnej akcentował brak możliwości uruchomienia hospicjum, przynajmniej w najbliższym czasie. Kilkakrotnie wyraźnie mijał się z prawdą w sprawie hospicjum domowego, któremu nie przeciwstawił własnej działalności, co natychmiast wykazaliśmy i najwyraźniej  dźwiga problemy zanadto trudne. Jako stowarzyszenie twierdzimy, że hospicjum w Hajnówce mogłoby powstać bardzo szybko przy dobrej woli starosty /o której pan starosta zapewnia/, wsparciu ze strony burmistrza i konkretnym działaniu dyrektora szpitala. W tej oczywistej sprawie problemy organizacyjne i trudności szpitala wydają się nam niepożądane w rozmowach o hospicjum. Mają je rozwiązywać zatrudnione tam osoby we współpracy z odpowiednimi władzami. Otrzymują od państwa wynagrodzenie za to, że pracują dla ludzi i w ofercie uwzględniają ich potrzeby. Kiedy informujemy, że potrzeby są określone, że powołaliśmy organizację pozarządową, która będzie hospicjum realnie wspierać, ich praca ma iść dodatkowo w tym kierunku. Zasłanianie sią polityką kolejnych rządów i mało życiowymi przepisami nie obchodzi chorych, a zwłaszcza tych terminalnie. Sami Państwo widzicie, że nie mogło obyć się bez emocji i wierzę, że na przyszłość będą to spotkania wyłącznie merytoryczne. Następne zostało zaplanowane za dwa miesiące.

Gdyby istniały jeszcze dobre obyczaje, bez wątpienia korespondencja w sprawie hospicjum w Hajnówce byłaby pozbawiona agresji, a może nawet przyjazna. Obawialiśmy się, że odpowiedź na nasze pismo powstała bez wiedzy starosty, bo poraził nas ładunek arogancji i postanowiliśmy to wyjaśnić. W związku z tym starosta hajnowski zaprosił na spotkanie założycieli stowarzyszenia, odbyło się 17 marca br. Jutro zamieszczę relację, a dziś nasze pismo i odpowiedź. Pragnę też Państwa poinformować, że Stowarzyszenie na Rzecz Hospicjum w Hajnówce posiada profil na Facebooku.

Hajnówka, dnia 16.02.2017 r.

Stowarzyszenie na Rzecz Hospicjum w Hajnówce, Joanna Bińczycka ul. Piłsudskiego 10 A, 17 – 200 Hajnówka, adres do korespondencji: ul. 3 Maja 41

Starosta Hajnowski Pan Mirosław Romaniuk

Z pisma NFZ /w załączeniu/ będącego odpowiedzią na zapytanie dyrektora hajnowskiego szpitala o możliwość zakontraktowania opieki hospicyjnej dowiedzieliśmy się, że dotychczasowe świadczenia zostały zabezpieczone w ramach umów do 30 czerwca 2017 roku. Zwracamy się do Pana starosty o spowodowanie wycofania z tym terminem z Hajnówki firmy XXX, która świadczy usługi hospicyjne na naszym terenie. Prosimy o pilne podjęcie działań w celu uruchomienia przy szpitalu hospicjum stacjonarnego, a przy nim domowego od 1 lipca 2017 roku niezależnie od kontraktu, niemniej dołożenie wszelkich starań o jego uzyskanie. Prosimy też o ściągnięcie z innych źródeł wszelkich możliwych środków na ten cel. Szpital jest bazą zabezpieczoną w większości w odpowiedni sprzęt i aparaturę medyczną, dysponuje też kadrami w związku z czym XXX zleca miejscowej służbie zdrowia wykonywanie wielu świadczeń, które przy dobrej organizacji mogą odbywać się bez pośrednictwa. Nie dopuszczamy po tym terminie współpracy z tą firmą przy opiece nad chorymi terminalnie. Należy, aby przejęło to własne hospicjum.  Stowarzyszenie będzie wypełniało wszystkie zadania zapisane w regulaminie, zastrzega sobie jednak wszelkie prawa do akceptacji decyzji  lokalowych, kadrowych i pełną współpracę ze strony szpitala i starostwa w sprawie hospicjum. Jeśli druga połowa 2017 roku ma być w służbie zdrowia okresem przejściowym, to nie jest na tyle długi czas, aby miejscowe władze i dyrekcja szpitala nie poradziły sobie z utrzymaniem placówki we własnym zakresie.

Z szacunkiem, Joanna Bińczycka

 

Odpowiedź:

Hajnówka, 8 marca 2017 r.

Starostwo Powiatowe w Hajnówce, Wydział Ochrony Środowiska i Spraw Społecznych

SO.8030.4.2017

Stowarzyszenie na Rzecz Hospicjum w Hajnówce

W odpowiedzi na pismo z dnia 16.02.2017 roku w sprawie usług hospicyjnych, informujemy, iż Starosta nie ma uprawnień ograniczających działalność firmy XXX na świadczenie usług hospicyjnych na terenie powiatu. Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej XXX ma podpisany kontrakt z Podlaskim Oddziałem Wojewódzkim Narodowego Funduszu Zdrowia na świadczenie usług. Szczegółowe warunki realizacji świadczeń gwarantowanych zarówno w warunkach stacjonarnych jak i domowych dotyczące personelu, sprzętu medycznego i pomocniczego określa rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 29 października 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu opieki paliatywnej i hospicyjnej (Dz. U. z 2013 r., poz. 1347 ze zmianami). Hospicjum może prowadzić każdy, w tym stowarzyszenie przy spełnieniu wszystkich warunków określonych przepisami prawa. Jedynie w przypadku założenia i prowadzenia hospicjum Stowarzyszenie będzie miało prawo do akceptowania decyzji lokalowych, czy też kadrowych. W bieżącym roku Podlaski Oddział Wojewódzki NFZ zaprosił do składania ofert na zawarcie umów o udzielenie świadczeń opieki zdrowotnej (opieki paliatywnej i hospicyjnej. Umowy będą zawarte na okres 01.07.2017 – 30.06.2022 roku. W ogłoszeniu ofertowym NFZ określił maksymalną liczbę umów, które zostaną zawarte po przeprowadzeniu postępowań. W zakresie hospicjum stacjonarnego będą to dwie umowy obejmujące działaniem powiaty: białostocki, bielski, hajnowski, moniecki, siemiatycki, sokólski oraz miasto Białystok. W zakresie hospicjum domowego będzie to jedna umowa na teren powiatu hajnowskiego. Oferty należało składać do dnia 22.02.2017 roku. Otwarcie ofert nastąpiło 27 lutego 2017 roku. Ogłoszenie rozstrzygnięć postępowań zostanie zamieszczone dnia 24.03.2017 roku na stronie internetowej Podlaskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ i tablicy informacyjnej w siedzibie Podlaskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Białymstoku, ul. Pałacowa 3. Jednocześnie chcemy zapewnić o pełnej współpracy ze strony szpitala jak i starostwa w sprawie hospicjum.

Z up. Starosty Ewa Cieślik, Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska i Spraw Społecznych

 

Tę dziewczynkę widywałam niemal od narodzin. Mama woziła ją w wózeczku obszytym różowymi koronkami. Najpierw wystawały tylko ruchliwe łapeczki, potem – jak już siedziała – trudno było nie patrzeć z uśmiechem na śliczną buźkę z niebieskimi oczkami. Zachwycałam się z daleka, nigdy nie odważyłam się powiedzieć matce, że córeczki nam się udały i powinnyśmy sobie gratulować. Może dlatego, że była zanadto przyjazna, a może to ja byłam zbyt nieśmiała, dziś tego nie pamiętam. Wkrótce wyprowadziły się z miasta, widywałam je rzadko, nawet co kilka lat. Zmiana w wyglądzie malutkiej bardzo mnie przestraszyła, stawało się widoczne upośledzenie intelektualne i fizyczne. Mama trzymała ją za rączkę, a ona odwracała się i uśmiechała do ludzi tak ufnie, jakby dookoła były same kochane ciocie i dobrzy wujkowie. Zawsze mnie wypatrzyła i wtedy śmiała się całą sobą, a ja ciągle nie miałam odwagi podejść. Mijały lata, nasze sporadyczne spotkania z oddalenia były pełne szczęścia dla obu choć nic o sobie nie wiedziałyśmy. I oto stanęłam za nią w krótkiej kolejce po leki, a ona natychmiast się odsunęła, żeby zrobić mi miejsce. Nie chciałam aby mi ustępowała, a ona nie wiedziała jak inaczej powiedzieć, że to spotkanie jest dla niej ważne. Czekałam aż załatwi swoją sprawę, ona poczekała na mnie i wtedy po raz pierwszy rozmawiałyśmy. Mówiłam do niej „pani”, opowiadałyśmy sobie o wzajemnym przyglądaniu i nie mogłyśmy przestać się przytulać. W Hajnówce uczyła się w szkole specjalnej, a teraz przyjeżdża na zajęcia w Środowiskowym Domu Samopomocy. Choć skończyła 35 lat, ciągle wygląda na nastolatkę i to moje „pani” bardzo ją cieszyło. W szkole dowiedziała się, że jest wartościowym i ważnym dla społeczeństwa człowiekiem, od tego czasu nie skupia się na swoim kalectwie. Jako klientka w aptece była dociekliwa i wymagająca, jako moja rozmówczyni otwarta, życzliwa, wyrozumiała dla widocznego lęku, abym nie uraziła jej nieopatrznym słowem. Zaczęłam tęsknić jak tylko się rozstałyśmy. Dużo później uświadomiłam sobie, że nadal nie wiem jak ma na imię. Przy następnym spotkaniu będziemy musiały się sobie przedstawić.

Boimy się każdego upośledzenia, bo wszystkie mierzymy jedną miarą. A wystarczy raz się przełamać, aby zmienić własne wyobrażenie i ułatwić życie dotkniętym nimi osobom. Należy pamiętać, że niepełnosprawność intelektualna nie jest chorobą psychiczną. Jest zwyczajną ułomnością, których nam, tzw. normalnym, też w różny sposób nie brakuje, choć pracowicie je skrywamy. Objęcie opieką i specjalną pomocą już od dzieciństwa, umożliwia doprowadzenie do stanu samodzielnego radzenia sobie w życiu. Akceptacja i integracja bardzo to ułatwiają.

Środowiskowy Dom Samopomocy w Hajnówce przy ul. Ptaszyńskiego 14 jest miejscem dziennego pobytu przeznaczonym dla dorosłych przewlekle psychicznie chorych oraz upośledzonych umysłowo. Z usług Domu mogą korzystać osoby, które zgodnie ze stanem wiedzy medycznej zaliczane są do zaburzeń psychicznych z wyłączeniem osób czynnie uzależnionych od środków psychoaktywnych. Każdy uczestnik ŚDS w Hajnówce ma opracowany indywidualny plan postępowania wspierająco – aktywizujący. Celem jest podtrzymywanie i rozwijanie u osób z zaburzeniami psychicznymi umiejętności niezbędnych do samodzielnego życia i funkcjonowania w najbliższej społeczności lokalnej. ŚDS świadczy usługi w postaci indywidualnych lub zespołowych treningów samoobsługi i treningów umiejętności społecznych polegających na nauce, rozwijaniu lub podtrzymywaniu umiejętności w zakresie czynności dnia codziennego i funkcjonowania w życiu społecznym.

Informacje /kursywą/ otrzymałam mailem od dyrektora ŚDS pani Zenaidy Kiendyś. Obszerne opracowanie znajduje się na stronie www.sdshajnowka.com

Tekst, który dziś Państwu proponuję, powstał na prośbę mojego dobrego znajomego i wiernego czytelnika, który chciałby wiedzieć, o czym myślała jego mama u schyłku życia. Oczywiście nie wiem o czym myślała. Ale spróbuję to sobie wyobrazić zakładając, że starość jest znieczuleniem przed śmiercią.

Należała do wojennego pokolenia, które nie zaznało w życiu nic dobrego. Nie miała co wspominać, za niczym nie tęskniła i niczego nie potrzebowała. Wychowała dzieci i wysłała je w świat. Zatem okres znieczulenia miała tylko dla siebie i cieszyła się nim. Jeśli nie bolało, radziła sobie w domu, patrzyła przez okno na pory roku, wyszła czasem do ogródka – to było jej szczęście. Czekała na dzieci i wnuki, byle na krótkie wizyty. Gotowe były ingerować w jej życie, a tego nie chciała. Na pewno czuła się nieraz nie na swoim miejscu, żałowała że żyje, była znudzona i zniecierpliwiona. Nie miała niczego co by ją tu trzymało i coraz bardziej łączyła się z tymi, którzy odeszli przed nią. Pojawiali się oswajając ją z nową rzeczywistością. Nie było w niej rozpaczy ani nawet zwykłego smutku, ale na pewno była samotna, kiedy kontakt z drugą stroną się nie pojawiał. Młodzi tego nie wiedzą i bardziej przeżywają starość swoich bliskich niż oni sami. Starzy ludzie nie potrzebują empatii. Chcą odwiedzin rodziny, oczekują pomocy jeśli sobie nie radzą i leczenia jeśli chorują. Na pewno byliby przestraszeni wiedząc, że umieramy razem z nimi. Każdy ma na to swój czas i kiedy nadszedł ich, wypełnił tylko pewien porządek. Wiele lat temu przeczytałam u Leśmiana, że – „śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci”. Prawdą jest jedno i drugie. Zależy w jakim jest się wieku. To pierwsze jest mi teraz bliższe i wyobrażam sobie, jak bardzo ważne dla staruszków. Nie dotyczą ich zżerające emocje, do których kiedyś tęsknili, a potem przez nie umierali. Miłość dawała złudne poczucie bezpieczeństwa i wpędzała w cierpienie. A kiedy przestała mieć znaczenie, bardzo to sobie cenią. Nie dotyczą ich paradoksy życia, osiągnęli spokój i trzymają się go dopóki nie zgasną.

Nie wiem, drogi Z., czy pomogłam choćby w małym stopniu. Jesteś pełen życia i pewnie trudno zrozumieć Ci ostatni etap, który nastąpi dla nas wszystkich. Myślę, że będzie dobrym czasem, bo znieczulenie jest zawsze pomocne i właśnie po to istnieje starość.