W następną niedzielę przekażę Państwu informacje, na jakim jesteśmy etapie w sprawie hospicjum stacjonarnego, a przy nim domowego, o które zabiegamy w Hajnówce jako ruch społeczny przekształcony w stowarzyszenie. Nie bez powodu publikuję w ostatnich tygodniach teksty o poszanowaniu zdrowia. Cieszmy się nim, dopóki możemy. Do starości droga jest powolna lecz nieubłagana, ale wielu chorobom możemy zapobiec, jeśli tylko z troską pomyślimy o sobie.

 Kung  –  fu spopularyzowane jako sztuki walki jest w gruncie rzeczy filozofią chińską z zasadami i regułami typowymi dla tej dziedziny. Jedna z nich wydaje się na tyle ważna, abyśmy porozmawiali o niej dziś i pamiętali każdego dnia:

połóż się jak jagnię, żeby wstać jak tygrys.

Najogólniej biorąc jest to potrzeba odpoczynku. Wydaje się irracjonalna, dopóki jesteśmy młodzi, ale powinna być najważniejszym nakazem dla każdego wieku. Potrzebujemy regeneracji po trudach, niezależnie jakiego są rodzaju. Na ogół nie jesteśmy jagniętami. Radzimy sobie z harówką od rana do wieczora, a do tego licznymi problemami. Gdybyśmy umieli jeszcze dostrzec w tym siebie. Ale nie umiemy. Jesteśmy nie do zdarcia, bo tak podpowiada kłamliwy umysł. Niestety, zużywamy się jak każdy sprzęt /przepraszam za porównanie/. Oczywiście nie ma na to rady, destrukcja powodowana starzeniem organizmu jest nieubłagana, ale przedwczesna degradacja bardzo nieroztropna. Na początek możemy zrobić dla siebie coś niewiarygodnie ważnego – porządnie się wyspać. Dobrze by było wyciszyć się przed snem – poczytać, posłuchać muzyki, poleżeć w wannie z maseczką. Wybór całkowicie indywidualny. Podczas spania umysł się oczyszcza, zostaje odżywiony i zachodzą w nim bardzo korzystne procesy. Przez to regeneruje się i naprawia cały organizm. Podczas snu ładujemy się też pozytywną energią, stajemy się silniejsi i łatwiej stawiamy czoła kryzysowym sytuacjom, które na ogół przytrafiają się nam w nadmiarze. Zdaję sobie sprawę, że każdy człowiek znajduje się na innym etapie życia pozwalającym na mniej lub więcej relaksu, ale bez względu na to o sobie trzeba pamiętać zawsze. Praca i zaaferowanie to tylko część życia. Nie wiem skąd się wzięła ta dziwna moda na ciągłe zabieganie i poczucie winy za każdą chwilę odpoczynku. Wiadomo, że rzeczy nie uszczęśliwiają, więc za czym gonimy? Za dobrobytem innych ludzi? Za zapewnianiem szczęścia innym osobom? Nie pozwalajmy, aby kierowały nami czynniki zewnętrzne, szanujmy własną autonomię i dbajmy o siebie. Nie zmuszajmy się do żadnych działań, których nie chcemy.

Nie wiem, która pierwsza powiedziała, że chce się starzeć z godnością, ale trafiła w samo sedno.  Nagle stałyśmy się bardzo godne, ale niestety stare. Czy można było wyrządzić większą krzywdę starzejącym się kobietom? Moim zdaniem nie – no chyba że odbijałoby się nam chłopaka. Nie istnieje coś takiego jak starzenie z godnością. Starość sama w sobie jest destrukcyjnym procesem biologicznym. Wiadomo, że nie da się jej zatrzymać, ale spowolnić owszem. Ani słowem nie wspomnę o gimnastyce, bo mało która ją lubi. Podstawą jest zachowanie jasnego umysłu. A zaraz potem zabiegi kosmetyczne, które pozwolą naszym twarzom długo zachować urodę. Niedawno poznałam panią w moim wieku, która wyglądała jak z żurnala, tylko … ta buzia pomarszczona. Nie ukrywała, że starzeje się z godnością. Zapytałam, jaką godność widzi w starości, ale nie widziała żadnej. Powielała czyjś wymysł, bo tak było wygodnie. Nie interesowała się kosmetykami i zabiegami w gabinetach kosmetycznych. Kupowała ciuchy, chodziła do ulubionej fryzjerki, ale i tak w lustrze patrzyła na coraz bardziej obcą osobę. Zatem po co komu taka godność, kiedy same siebie przestajemy rozpoznawać. Będziemy godne jako osiemdziesięciolatki, ale do tego czasu pozostaje dwadzieścia lat względnej młodości. Gabinety kosmetyczne w Hajnówce mają liczne propozycje dla każdego wieku. Jako sześćdziesięciolatki na początek potrzebujemy głównie lasera. Odmłodzi i uelastyczni skórę, przywróci blask i energię. Będzie się łatwiej poddawała innym zabiegom rewitalizującym. Jeśli nie lubimy się malować wyręczy nas makijaż permanentny, niezmywalny co najmniej rok. Wystarczy się zainteresować, aby znaleźć odpowiednie dla siebie zabiegi. Moja nowa znajoma ma synów o właściwościach roszczeniowych, którym nie mieści się w głowach, że mama własne pieniądze mogłaby wydawać na siebie. Czasem postawa dzieci sprawia, że matki się zaniedbują i powoli staje się im obojętne jak wyglądają. Nie jest moim celem wymądrzanie, ale nawoływałabym do ochrony samych siebie. Dbanie o zdrowie, wygląd, psychikę jest zawsze w naszym zasięgu i cokolwiek małego dla siebie zrobimy, zawsze wraca podwojone. Jest jeszcze coś, na co warto zwrócić uwagę, bo zwykle tego nie doceniamy. Potrzebujemy takiej chwili /a najlepiej kilku/ w ciągu dnia, kiedy pozwolimy przepływać myślom nie skupiając się na żadnej. W ten sposób oczyszczamy umysł ze śmieci, przez które wariuje. Jest to medytacja doskonała, dostosowana do naszego rytmu i zapotrzebowania na wyciszenie. W każdym wieku inaczej myślimy, a wchodzenie w starość oprócz urody oznacza też utratę odporności na bodźce zewnętrzne. Na szczęście są proste sposoby, aby się przed tym chronić.

Prośbę do Państwa mam taką: podpisujcie się choćby wymyślonym imieniem. Wszelkie: „zaskoczony”, „zdziwiony” itp. upokarzają mnie i nie jestem w stanie nawiązać kontaktu. Bardzo sobie cenię każdego maila i chciałabym, aby tak pozostało. Pani Aleksandra spytała, dlaczego wśród swoich tekstów zamieszczam banalne typu „Mordoklejka”? To proste, pani Olu, bo sama jestem banalna. Żaden człowiek nie jest tylko mądry albo tylko dobry. Dzięki temu jesteśmy pełnokrwistymi postaciami, z wadami i zaletami ważnymi w urozmaiconym życiu.

Zdarzyło się naprawdę

Miałam dwadzieścia kilka lat, za pierwszą pensję kupiłam pierścionek, który podobał mi się tak bardzo, że mogłam nie jeść, aby go tylko mieć. Dwie złote kuleczki na cieniutkiej obrączce. Niby nic takiego, ale ten pierścionek do mnie mówił, był zachwycający, magiczny. Co kilka tygodni jeździłam do swojej mamy i kiedy czekałam na pociąg podszedł młody mężczyzna. Bez słowa wziął moją rękę, przytulił pierścionek do swego policzka, a potem się rozpłakał. Przestraszyłam się. Zaczął mówić jak tylko to zauważył. Poznał dziewczynę chorą na białaczkę. Odwiedzał ją, opowiadała o swoim  marzeniu, że chciałaby mieć ślub w pięknej sukni, a nigdy się nie spełni. Postanowił, że się jej spełni. Choć był przyjacielem nie chłopakiem poprosił o rękę. Podarował pierścionek dokładnie taki jak mój. Potem, w szpitalnej sali, awansował na męża. Piękna suknia była po mamie, na ślub odłączono jej wszystkie rurki, ale i tak nie mogła wstać, nie można też było jej dotknąć, bo zostawały rozległe sińce. Nie zdążył się przyzwyczaić że jest mężem, a  teraz był wdowcem i nie wiedział jak to udźwignąć. A potem płakaliśmy razem, aż odjechałam ostatnim pociągiem. Czasem do siebie dzwoniliśmy. Na tyle rzadko, aby nie obarczać wzajemnie własnymi sprawami, ale dzięki temu znałam jego dalsze losy. Ożenił się z dziewczyną wykształconą, piękną, bywałą i razem z nią wkroczył do wyrafinowanego świata gdzie nie ma miejsca na słabości i nawet wśród łez jest zawsze dobrze. Jak mówił – źle znosiła jego poprzedni związek, na cmentarz wymykał się w najgłębszej tajemnicy. Kiedy urodziły się dzieci zaczęło być normalnie, wielki świat przestał imponować obojgu i z radością skupili się na swojej rodzinie. Czasem pytał czy mam tamten pierścionek, jakby zapomniał że szybko mi zginął, bo komuś podobał się tak bardzo jak mnie. A teraz on też nie żyje, ale naznaczył mnie swoją historią i często myślę o tej dziewczynie, która pragnęła być panną młodą i o tej, która została wdową, bo tamta zabrała go do siebie.

Oleju rydzowego nie tłoczy się z rydzów! Nawet jeśli wiedzieliście Państwo że nie, to i tak wszystkim nam przyda się lekcja z hajnowskiej olejarni. W marcu upłynie rok jak założyli ją Anna Karetko i Piotr Skiepko.

7a

Może, gdyby pani Anna nie zapadła na cukrzycę, byłoby mniej powodów, aby na własną rękę szukać lekarstwa. Ale kiedy trzeba było się ratować, nic nie mogło stanąć na przeszkodzie. Po przedyskutowaniu możliwości nabywania surowca, została zakupiona maszyna do tłoczenia, załatwione sprawy urzędowe i formalne i rozpoczęła działalność firma A & P Hajnowski Olej.

4a13a

W ekologicznie czystym obszarze Puszczy Białowieskiej uprawa roślin oleistych mogłaby się wydawać idealnym przedsięwzięciem, gdyby społeczna świadomość wartości olejów tłoczonych na zimno i niefiltrowanych była większa. Zazwyczaj myślimy sceptycznie, że jeśli pomagają na wszystko to znaczy na nic. Zbyt łatwo rezygnujemy z naturalnych leków na rzecz farmaceutyków, choć tak mało trzeba, aby to właśnie one leczyły nas z różnych przypadłości. Najbardziej wymagający jest len. W tym samym miejscu urośnie co siedem lat. Olej z siemienia lnianego może pomóc w walce z wieloma chorobami. Absolutnym hitem jest ten z papryczką chili, opisywany i dokumentowany jako panaceum na raka. Inne oleje podobnie, choć żaden nie leczy sam z siebie. Ale wystarczy zażywać je zgodnie z preferencjami, aby uruchomić i usprawnić mechanizmy obronne organizmu.

W pomieszczeniu ważny jest piec, bo temperatura nie może być niższa niż 17 stopni, aby się tłoczyło.

10a

Spośród wszystkich nasion kupiona jest tylko czarnuszka. Nie pozyskuje się z niej kosmetycznego olejku pełnego chemikaliów i konserwantów, ale 100 – procentowy tłoczony na zimno olej, czyli nierafinowany, bo tylko taki wykazuje właściwości zdrowotne. Niezrównany jest jako kosmetyk, ale głównie działa przeciwzapalnie, przeciwbólowo, przeciwnowotworowo  i na wiele innych sposobów. Zalecane spożycie oleju z czarnuszki u dorosłych – 1 łyżeczka 2 razy dziennie przed posiłkiem, u dzieci ¼ łyżeczki.

Cukrzycę pani Anny leczy olej rydzowy. Tłoczy się go z lnianki, blisko spokrewnionej z rzepakiem. Posiada nieocenione właściwości zdrowotne i kosmetyczne i jako taki w czerwcu 2009 roku został wpisany do prowadzonego przez Komisję Europejską rejestru gwarantowanych tradycyjnych specjalności. Nie wolno go ogrzewać, ma wartość wyłącznie stosowany na zimno. Dawka lecznicza: 5 – 10 gramów 2 razy dziennie, najlepiej na czczo.

Inne oleje – równie ważne dla zdrowia – to czekające na tłoczenie nasiona rzepaku –/jako jedyny nadaje się do smażenia/, ostropestu, słonecznika, gorczycy. Na razie, ze względów technicznych, nie produkuje się ważnego – głównie dla mężczyzn – oleju dyniowego. Zebrane z własnych upraw i oczyszczone ziarna czekają w workach na swoją kolej. Próbki z każdego zbioru badane są na obecność związków toksycznych i metali ciężkich. Wyniki są gwarancją na zdrowy i pełnowartościowy olej.

15a14a

Nie tłoczy się go na zapas, aby się nie zestarzał. Atestowane pojemniki są nie większe niż trzy litry. Wypełnione odstawia się na dwa dni i rozlewa do butelek, kiedy już osad osiądzie. Wydajność nasion jest różna, np. z kilograma rzepaku otrzymuje się 250 ml oleju, a pól litra oleju z czarnuszki aż z czterech kilogramów nasion. Dzięki bieżącej produkcji, zwłaszcza na zamówienie, klienci otrzymują towar najwyższej jakości. Oleje mają intensywny aromat i wyrazisty smak. Trzeba choć raz spróbować, aby potem świadomie wybierać pomiędzy tymi z manufaktur i przemysłowymi.

12a

Kontakt telefoniczny: 668 462 583, adres: 17 – 200 Hajnówka, ul Targowa 47;

Uroczy i skromni właściciele olejarni są utalentowanymi, znanymi w kraju i zagranicą artystami. Piotr Skiepko prowadzi ludowy zespół „Narewczanki”, a wcześniej także „Dubiny”, w którym gra na akordeonie i oboje śpiewają. Koncertowali w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Brukseli, dwa lata temu ich występy filmowała telewizja BBC. Ale o tym napiszemy innym razem.

Hospicjum – kontynuacja z 1 stycznia

Otrzymałam dwa jednakowej treści maile od lekarza z białostockiej spółki, kierującego hospicjum domowym. Jeden w postaci komentarza, a drugi w postaci listu do mnie. Jako że komentarzy nie zamieszczam, przedstawiam Państwu list i moją odpowiedź.

Wysłany 05.01.2017 o 19:29

Witam,

W związku z prowadzoną przez Panią aktywnością pisarską, która w moim mniemaniu szkaluje dobre imię Hospicjum Domowego w Hajnówce, lekarza oraz pielęgniarek w nim pracujących, jak również nieprawdziwymi informacjami zawartymi w Pani tekstach, pragnę poinformować, iż przekażę całość dostępnych mi informacji z Pani blog do kancelarii prawnej z prośba o odpowiedź na pytanie, czy ich treść i charakter nie wyczerpują znamion oszczerstwa.

Jednocześnie pragnę poinformować, iż prowadzimy Hospicja Domowe na terenie województwa podlaskiego i lubelskiego od roku 2006. Byliśmy pierwszą jednostką tego typu, która zorganizowała na terenie województwa podlaskiego ogólnodostępny kurs medycyny paliatywnej dla lekarzy i pielęgniarek pod kierownictwem Pana Prof. dr hab. med. Jacka Łuczaka z Poznańskiego Hospicjum Palium. Pan Profesor będąc wtedy krajowym konsultantem do spraw medycyny paliatywnej określił sposób organizacji naszych struktur oraz działania hospicjum jako wzorcowe. Ponieważ często współpracujemy z lokalnymi strukturami zajmującymi się pacjentami w terminalnym okresie choroby nie mogę zrozumieć przyczyn takiej agresji w stosunku do nas. Niniejszym chciałbym wesprzeć Panią w inicjatywie tworzenia hospicjum stacjonarnego. W województwie podlaskim brak jest takich placówek a z naszych wieloletnich obserwacji są bardzo potrzebne. Prosiłbym tylko przy okazji nie szkalować innych podmiotów. Od 10 lat nie słyszałem słowa skargi na personel hospicjum domowego w Hajnówce, gdzie w ostatnim okresie pracuje doktor D. i Panie pielęgniarki   , wręcz przeciwnie, przez te wszystkie lata działalności, usłyszeliśmy wiele słów uznania. Odnosząc się da Pani tekstu sformułowania w postaci „białostocka spółka” , „obcy” , „hospicjum iluzoryczne”, „interesowna łaskawość zewnątrz”, nie dość, że są nieprawdziwe to wręcz kłamliwe i tracą mi lokalnym szowinizmem i niestety kojarzą mi się z ełckim kebabem. Czy w podobny sposób odnosi się Pani do Pogotowia Ratunkowego, które jest prowadzone przez obcą białostocką spółkę, która również otrzymuje płatność za swoją pracę z NFZ.

W przypływie złośliwości proponowałbym Pani powołanie ruchu społecznego, na rzecz utworzenia lokalnego banku, bo dlaczego powiat nie ma takiego, dlaczego pieniędzmi hajnowskiej społeczności obracają banki nie dość, że nawet nie białostockie to francuskie lub co gorsza niemieckie!

Z uwagi na fakt, iż treści z Pani bloga zostały odczytane na sesji powiatu pozwolę sobie przesłać mój email do tej instytucji. Na zakończenie życzę wszystkiego najlepszego w działaniach na rzecz powołania hospicjum stacjonarnego.

Z poważaniem  /imię i nazwisko lekarza/

Dzień dobry,

dziękuję że Pan do mnie napisał. Pozwolę sobie na odpowiedź mniej obelżywą niż Pański list i zapewniam, że w moich tekstach na blogu nie ma cienia agresji i prób szkalowania. Piszę o stanie faktycznym i niczym więcej. Wielokrotnie kontaktowałam się z Państwa hospicjum, próbowałam też rozmawiać z Panem, co zasugerował mi doktor K. D., ale był Pan dla mnie niedostępny. Natomiast pan doktor gotów był rozmawiać w Choroszczy, ale w żadnym razie w Hajnówce, gdzie jako lekarz hospicyjny powinien odwiedzać swoich pacjentów. Jesteście Państwo pierwszą placówką od lat, w której napotkała mnie blokada informacji. Wielokrotnie wysyłałam maile z różnymi pytaniami odnośnie hospicjum, ale zawsze odwrotną pocztą dostawałam ogólną informację dostępną w internecie. Ponieważ długo gromadziłam materiały, rozmawiałam z wieloma rodzinami korzystającymi z Państwa usług dla swoich bliskich. Nie szkaluję pielęgniarek ani lekarzy. Wiem, że w Hajnówce opieka medyczna jest na dobrym poziomie, ale to co Państwo prowadzicie to słabe usługi hospicyjne, a nie z prawdziwego zdarzenia paliatywna opieka domowa. Z własnych doświadczeń wiem, że chorzy, ale głównie ich rodziny są oszalałe z rozpaczy i z wdzięcznością przyjmują wszystko co wydaje się im życzliwością, wsparciem, pomocą. Ponadto ogólnie biorąc mała jest wiedza o tym, czego należy oczekiwać od hospicjum domowego i najdrobniejsze gesty przyjmuje się z wygórowaną wdzięcznością. Stąd podziękowania, o których Pan pisze i na pewno Pan się ze mną zgodzi. Od początku informowałam panią O. /nazwisko z maila/, że chodzi o materiały do publikacji na blogu, także w rozmowach z doktorem D. nie wyrażałam złej woli ani chęci dokuczenia, wręcz przeciwnie, próbowałam zrozumieć jak z oddalenia funkcjonuje tak specyficzny podmiot. Pani O. podczas pierwszej rozmowy telefonicznej uczciwie przyznała, że właściwie to tylko w Hajnówce i w Białowieży prowadzicie Państwo usługi, co dziwne z uwagi na internetową informację o rozległym terenie działania. Wierzę w te sukcesy potwierdzone przez poznańskiego lekarza, ale sam Pan wie, że to co było dobre w hospicjach dziesięć lat temu, teraz jest mało aktualne. Nie oczekuję wsparcia przy powoływaniu hospicjum stacjonarnego, bo nie wierzę w nie w towarzystwie obelg. Nie mogę też zapewnić, że skończę swoją aktywność pisarską /jak Pan pisze/. Sprawa hospicjum domowego będzie tak długo komentowana, aż wyjaśnią się wszystkie nasze wątpliwości. Chętnie pozostanę w kontakcie z Panem, zamieściłabym też Pana komentarz na blogu, ale ponieważ nie robię tego dla nikogo, nie wprowadzę wyjątku. Niemniej do licznie przez nas zgromadzonych do tej pory materiałów dołączę Pana list i moją odpowiedź jako dokumenty, bowiem  nasza dokumentacja jest szeroko propagowana w różnych instytucjach ważnych dla sprawy przyszłego hospicjum stacjonarnego. Jeszcze raz dziękuję za kontakt, pozdrawiam;

Teresa Ozimek

 

Kazali, żebym się ożenił, bo kto poda szklankę wody jak będę umierał. Potem namówili na dzieci, bo kto poda jak nie one. A teraz umieram i … wcale nie chce mi się pić.  /dawno przeczytane /

Każdy człowiek pozostawia historię swojego umierania. Niesiemy te znajome, dopóki nie napiszemy własnej. Przychodzenie na świat oznacza też odejście, nie ma co udawać, że jest inaczej choć życie na ogół nie przygotowuje do tego ważnego faktu. Kształtują nas warunki, nasza przyszłość to na ogół jutro, a nie perspektywa, w której mieści się starość. Niby tak ma być, ale czy na pewno? W razie choroby pytamy niestosownie – dlaczego ja? Choć szczerze mówiąc –  jeśli nie ja, to kto? Wreszcie dochodzimy do miejsca, w którym właściwa jest tylko cisza. Nie my decydujemy o kolejności i lepiej, abyśmy dali spokój abstrakcji, a dopóki możemy skupili się na życiu. Pewnie dużo Państwo o tym wiecie, że nadzwyczaj częste są próby ingerencji w nasz świat, narzucanie schematów, zmuszanie do takiego życia jakiego nie chcemy. Bo wtedy marnujemy dany nam czas, czujemy się zaszczuci lub – w najlepszym wypadku – niespełnieni. Jednakże to zawsze za wiele, aby taki stan akceptować. U wszystkich bywają momenty odbicia i jeśli tylko czujemy się gotowi, należy z tego skorzystać. Świadomość z gotowością zawsze tworzą nową jakość, zaczynamy być sobą. Odcinamy się od cudzych poglądów, narzucania, urabiania, wmawiania. Teraz mamy własne, i tak bardzo drogie, że zachowujemy je dla siebie nie ingerując przy tym w czyjeś życie, jak to robiono z naszym. Żyjemy zgodnie z zasadą, że jeśli nie można komuś pomóc, to przynajmniej nie należy przeszkadzać. Taka jest w skrócie recepta, aby odzyskać szacunek dla samych siebie. Nie możecie Państwo wiedzieć jakie to łatwe, dopóki nie spróbujecie. Najważniejsze, żeby się nie bać. Niezależnie czy to pracodawca, czy utrzymujący nas małżonek, nikomu nie wolno posuwać się za daleko w kształtowaniu naszego życia. Te osoby nie istnieją bez nas, zwykle wykonujemy dla nich znacznie więcej niż otrzymujemy. Odzyskiwanie siebie może być długim procesem albo nagłym odcięciem od toksycznych sytuacji czy osób zabierających nam witalność. Walczmy o siebie zawsze, niezależnie czy chodzi o odzyskanie zdrowia, czy spokoju i wewnętrznej równowagi. Jeśli nam, dorosłym, mówi się co mamy robić, to znaczy że istnieje zagrożenie i należy się ewakuować. Nigdy, ale to nigdy nie postępujmy wbrew sobie, nawet jeśli będziemy umierać samotnie, bo może akurat taki jest nasz plan na tę chwilę.

Hospicjum – kontynuacja z 11 grudnia

Przemówienie wygłoszone 15 grudnia na XX sesji Rady Powiatu Hajnówka

Nazywam się Joanna Bińczycka, jestem przedstawicielką tworzącego się ruchu, a wkrótce stowarzyszenia, w sprawie powołania w Hajnówce hospicjum stacjonarnego, a przy nim domowego.

sesja 2

Szanowni Państwo,

jak wszyscy dobrze wiecie, w Hajnówce nie ma hospicjum. Owszem, istnieje jakaś dziwna struktura w postaci hospicjum domowego, prowadzona przez prywatną białostocką spółkę i na te – między innymi – usługi co roku podpisuje kontrakt z NFZ. Niestety, jest to hospicjum iluzoryczne i nie spełnia swojej roli. Żeby móc funkcjonować w powiecie hajnowskim, podaje telefon białostocki a adres hajnowskiego szpitala, bowiem zgodnie z ustawą hospicja domowe mogą działać na obszarze o promieniu 30 km. Nie wiadomo jaka umowa łączy ją w tym względzie z dyrekcją szpitala, na sesji miejskiej dyrektor na to pytanie nie odpowiedział. Niemniej to ostatni czas, kiedy taką sytuację możemy tolerować, nagłaśniamy ją i oczekujemy szybkich zmian.

Nawet jeśli nie zetknęliście się Państwo z taką placówką z powodu chorób swoich bliskich czy znajomych, to doskonale wiecie, że w hospicjum się umiera. Nie – przebywa czekając na późną starość, nie – leczy z choroby trawiącej organizm, a jedynie łagodzi jej skutki. Żeby nie było bólu, nie było udręki psychicznej i fizycznej, a ostatnie miesiące, tygodnie czy dni przebiegały bez cierpienia. Skoro znaleźliśmy się w hospicjum oznacza to, że w naszym organizmie pękła życiodajna struna i już się nie da jej połączyć. W Hajnówce dotychczasowe działania władz miasta, powiatu i szpitala nakierowane były na leczenie długoterminowe. Jest już Zakład Opiekuńczo – Leczniczy, Zakład Pielęgnacyjno – Opiekuńczy i Dzienny Dom Opieki Medycznej. Wydaje się, że na tym należy poprzestać, bo kolejna placówka, która jednakowo dla wszystkich jest ważna to hospicjum stacjonarne, a przy nim domowe. Wg danych z 30 czerwca 2016 roku powiat hajnowski zamieszkują 44 tysiące 322 osoby. Najwięcej jest ludzi w wieku 55 – 59 lat, ale z przypływem lat jest nas coraz mniej, za to zwiększa się ilość chorób, także nowotworowych. Powierzchnia powiatu to 1623,65 km2, co odpowiada kryteriom ustawowym. Zatem nie ma wątpliwości, że na takim obszarze powinno funkcjonować samodzielne, dobrze wyposażone hospicjum stacjonarne. Zważywszy na fakt, że nie wszyscy w czasie choroby pozbawieni są opieki rodzin, przy stacjonarnym musi być dobrze zorganizowana opieka domowa. Starzejące się społeczeństwo wymaga skorygowania pojęcia komercjalizacji, do czego dostosowuje się polityka prozdrowotna. Hospicjum stacjonarne zapewnia chorym całodobową opiekę medyczną i zabezpieczenie w leki. Natomiast przebywając w domu chory musi mieć możliwość wezwania członków zespołu medycznego przez całą dobę, siedem dni w tygodniu.

Zwracam się dziś do Państwa, abyśmy załatwili tę wspólną sprawę, wcale nie łatwą, ale konieczną. Wydaje się nam, że w Hajnówce najlepiej będzie na bazie szpitala zorganizować placówkę spełniającą wszelkie kryteria dla lecznictwa paliatywnego. Szpital jest dobrym zapleczem, dysponuje wyposażeniem i kadrami i nie ma potrzeby szukać innej struktury. Nie widzimy też powodów do współorganizowania jej z innymi szpitalami.  Aby spełniała swoją rolę musi być samodzielna, świecka, nastawiona na szkolenie wolontariuszy. Zabezpieczająca potrzeby głównie mieszkańców miasta i powiatu. W Hajnówce jest miejsce dla wszystkich, także umierających, którzy właśnie tu pozostawiają swoje rodziny, całe życie – często dla miasta zasłużone. Jest także miejsce dla całej powiatowej społeczności, bo mały świat, w którym spędzamy życie, powinien być przyjazny na każdym jego etapie.

Dziękuję za uwagę.