Mordoklejka

jest zwykła i prosta, zawsze się udaje i dobrze smakuje. Najlepiej jest mieć w zamrażarce kruche ciasto, a w puszce masę krówkową. Pierwszy raz upiekłam ją w czasach, kiedy słodzone mleko skondensowane gotowało się 3 godziny w garnku z wodą i modliło, aby puszki nie wybuchły. Powstała zamiast szarlotki, bo pewnie /choć tego nie pamiętam/  nie chciało mi się szykować jabłek. Uważam ją za własny pomysł, nie znałam pierwowzoru, ale niewykluczone że był.

Kruche ciasto: kostka masła, 5 żółtek, 0,5 szkl. cukru, 3 szkl. mąki, zapach, proszek  do pieczenia, szczypta soli. Zagnieść, podzielić na dwie porcje, jedną zamrozić, a drugą schłodzić. Blachę /używam prodiża/ wyłożyć papierem, schłodzoną porcję podzielić na dwie części, jedną zetrzeć na blachę i lekko ugnieść. Wyłożyć masę krówkową, a na nią zetrzeć pozostałe  ciasto. Upiec na złoto /40 min./.

P1000569P1000573

Wbrew nazwie nie klei się, ale nadałam ją przed upieczeniem wyobrażając sobie, że poddana podwójnej obróbce cieplnej masa krówkowa musi być klejąca. Nie posypuję pudrem dla dekoracji, bo i tak jest kaloryczna w nadmiarze.

1

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziękuję moim Czytelnikom, Przyjaciołom i Sojusznikom w staraniach o hospicjum za spotkania na blogu. Komentarzy nie zamieszczam, ale chętnie odpowiadam ich autorom. Teksty publikuję w każdą niedzielę, czasem także w sobotę. Z najlepszymi życzeniami świąteczna pocztówka z Hajnówki – zimowa wystawa znanej już w naszym mieście pracowni.

2

Niech Wam się wiedzie we wszystkim

Pracownia Tortów Cukrowe Fantazje

3 Maja 41, tel. 601 286 164, e – mail: binjoanna@wp.pl

Gospodarz na osiedlu

Millenium w Hajnówce jest najstarszym osiedlem bloków w mieście. Pierwotnie na tym terenie znajdowały się baraki wojskowe, wybudowane przez Niemców w latach 1915 – 1918. Na początku lat sześćdziesiątych Hajnowskie Zakłady Suchej Destylacji Drewna /obecnie „Gryfskand”/ rozpoczęły tu budowę osiedla. Najstarszy blok oddano do użytku w 1955 roku, a ostatni w 1966. Jest dziewięć jednakowych dwupiętrowych budynków po 18 mieszkań i jeden nieco dłuższy /dawny milicyjny/ to więcej. W dwóch, pod właściwymi piwnicami, znajdują się schrony przeciwatomowe. Zimna wojna w tamtych latach wymagała myślenia o bezpieczeństwie mieszkańców. Wybudowano też przedszkole i dwa tzw. wieżowce. Od tego czasu niewiele zmieniło się na osiedlu poza tym, że drzewa urosły, starą nawierzchnię zastąpiła nowa, jest też nowe oświetlenie. Budynki są takie same, tyle że odnowione.  W dalszym ciągu nazywa się z błędem, ale jest nadzieja, że administrator doprowadzi do wyrzucenia „l” i będzie Milenium.

Mieszkańcy z roku na rok coraz chętniej zabiegają o wspólne sprawy. Zdążyli przyzwyczaić się do działającej od lat rady osiedla i poczuli się zdradzeni przez burmistrza, który zrezygnował z tego pożytecznego ogniwa łączącego go z ludźmi. Na Millenium gospodarzem jest Zdzisław Stankowski. Bez rady nie da się sformalizować jego funkcji, ale też nie ma potrzeby, bo dla mieszkańców nadal jest najważniejszą osobą. Interesuje się problemami, interweniuje i dba o komfort osiedlowego życia. Sam mieszka tu od dziecka, zna wszystkich i wie czego komu trzeba. Wystarczy że wyjdzie z domu, a zaraz znajdują się rozmówcy i przeważnie każdy czegoś innego oczekuje. Zdzisław Stankowski nie odmawia nigdy. Już samo jego zainteresowanie daje poczucie bezpieczeństwa. Przez kilka lat zabiegał, aby mieszkańcy nie sprzątali klatek schodowych. Zrzucanie takiego obowiązku na lokatorów było poważnym nadużyciem administracji i postanowił z tym skończyć. Pomógł radny Piotr Mirończuk i ostatecznie starania zostały zakończone pomyślnie. Jest to potrzebne dla starszych, którzy nie mają siły na sprzątanie i dla młodych, którym się nie chce. Teraz Zdzisław Stankowski dodatkowo zaangażował się do promowania idei hospicjum w Hajnówce. Jest blisko ludzi i od nich dowiaduje się o wszystkim co ważne, ale trzeba chcieć słuchać, rozumieć, wychodzić z pomocą i radą zawsze, kiedy tego potrzebują.

zsNie wiem, czy inne osiedla w Hajnówce mają takich gospodarzy, ale my mamy wiele szczęścia. Sama często wyglądam, czy pan Zdzisław Stankowski jest na obchodzie, bo pojawiła się nowa sprawa niecierpiąca zwłoki. Panie Zdzisławie, kochamy Pana i bardzo za wszystko dziękujemy.

Kiedy przestałam pisać dla gazet, myślałam że nie dotknie mnie więcej związany z tym stres. Jak bardzo się myliłam, przekonałam się w ostatnią niedzielę, kiedy hajnowska kablówka transmitowała XXII sesję z 30 listopada. Pod koniec zabrała głos osoba z publiczności, choć to za dużo powiedziane, bo byli nią głównie miejscy urzędnicy. Chciała opowiedzieć wszystkim, a zwłaszcza dyrektorowi szpitala, który jest też radnym miejskim, o terapii i sytuacji, w jakiej znalazła się w hajnowskim szpitalu. Nie wyglądało to na pochlebne i przewodniczący rady szybko odebrał jej głos przy aprobacie i uldze „publiczności”, która wyraźnie się nudziła. Dyrektor szpitala podszedł po sesji do kobiety, zainteresował się, bo jako radny powinien być wyczulony na głosy wszystkich mieszkańców, nie tylko swoich wyborców. Zastanawiam się, czy odnaleźć tę zrozpaczoną panią w żałobie i przedstawić Państwu, czy może na razie nie rozdrapywać jej ran, niemniej mocno zabolała mnie arogancja, wręcz bezczelność przewodniczącego miejskiej rady. Sami Państwo wiecie, że jeśli pozwalamy, aby inni byli wobec nas paskudni, to otrzymujemy z nawiązką, bo taka jest ludzka natura. Rośnie buta, zapatrzenie w siebie i przekonanie że jest się lepszym. Dlatego nigdy, ale to nigdy nie wolno dawać przyzwolenia na arogancję. Nie jesteśmy od innych lepsi niezależnie czy pełnimy jakieś funkcje, czy też nie. Te z wyboru często przyciągają ludzi marnych, zatem im głównie należy się społeczna kontrola. Jeśli już wybraliśmy, weźmy za to odpowiedzialność i pilnujmy, aby im nie odbijało. Żadnym burmistrzom, przewodniczącym, radnym, starostom, prezydentom podczas ich kadencji nie może przewracać się w głowach, bo są po to, aby pracować dla nas. To my – nikt inny – jesteśmy ich pracodawcami i jeśli odpuścimy niewłaściwe zachowanie, szybko dadzą nam odczuć swoją pozycję. Przyczyna jest taka, że nie umiemy wymagać. Niestety, trzeba się tego nauczyć, aby nie nastąpiła sytuacja jak z tą panią na XXII sesji, kiedy bezwzględnie przestawią nas na boczny tor. Przykro mi to pisać, bo dotyczy mojego miasta, w którym żyje się w miarę wygodnie i tylko młodzi je opuszczają z braku perspektyw. Pozostawiam jednak ocenie Państwa, czy jest przyjazne wobec mieszkańców i aż się boję, co na to odpowiecie.

Hospicjum w Hajnówce - kontynuacja z 6 listopada

Hospicjum jest miejscem, w którym się umiera. Nie – przebywa czekając na późną starość, nie – leczy z choroby trawiącej organizm, a jedynie łagodzi jej skutki. Żeby nie było bólu, nie było udręki psychicznej i fizycznej, a ostatnie miesiące, tygodnie czy dni przebiegały bez cierpienia. Skoro znaleźliśmy się w hospicjum oznacza to, że w naszym organizmie pękła życiodajna struna i już się nie da jej połączyć. W Hajnówce dotychczasowe działania władz miasta, powiatu i szpitala nakierowane były na leczenie długoterminowe. Jest już Zakład Opiekuńczo – Leczniczy, Zakład Pielęgnacyjno – Opiekuńczy i Dzienny Dom Opieki Medycznej. Wydaje się, że należy na tym poprzestać, bo kolejna placówka, która jest ważna dla wszystkich jednakowo, to hospicjum stacjonarne, a przy nim domowe. Wg danych z 30 czerwca 2016 roku powiat hajnowski zamieszkują 44 tysiące 322 osoby. Najwięcej jest ludzi w wieku 55 – 59 lat, ale z przypływem lat jest nas coraz mniej, za to zwiększa się ilość chorób, także nowotworowych. Powierzchnia powiatu to 1623, 65 km2. Zatem nie ma żadnych wątpliwości, że na takim obszarze powinno funkcjonować samodzielne, dobrze wyposażone hospicjum stacjonarne. Zważywszy na fakt, że nie wszyscy są pozbawieni w czasie choroby opieki rodzin, przy stacjonarnym musi być też dobrze zorganizowana opieka domowa. Hospicja domowe – zgodnie z ustawą – mogą działać na obszarze o promieniu 30 km, zatem kryteria są akurat dla hajnowskiego powiatu właściwe. Placówka w mieście powinna powstać na bazie szpitala jako miejsca zaopatrzonego w odpowiedni sprzęt zalegający w magazynach i sukcesywnie wymieniany na oddziałach, posiadającego też wyszkolone kadry. Starzejące się społeczeństwo wymaga skorygowania pojęcia komercjalizacji, do czego dostosowuje się polityka prozdrowotna. Hospicja stacjonarne są po to, aby zapewnić chorym całodobową opiekę medyczną i zabezpieczenie w leki. Natomiast przebywając w domu, chorzy muszą mieć możliwość wezwania członków zespołu medycznego przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. W Hajnówce jest miejsce dla wszystkich, także umierających, którzy właśnie tu pozostawiają swoje rodziny, całe życie – często dla miasta zasłużone. Jest także miejsce dla całej powiatowej społeczności, bo mały świat w którym spędzamy życie, powinien być przyjazny na każdym jego etapie.

Organizujemy się w tej sprawie jako mieszkańcy Hajnówki. Nasze działania koordynuje radny miejski Piotr Mirończuk. Dla zainteresowanych telefon pana Piotra: 609 916 255.

Hajnówka ma tylko trochę większą powierzchnię niż 20 km2 i odrobinę ponad 20 tys. mieszkańców, ale nawet taka mała społeczność jest zróżnicowana kulturowo i religijnie. Bardzo to widać przy okazji ważnych świąt i głównie dzięki nim zainteresowanie naszym regionem jest zawsze duże. A że święta się zbliżają pierwsza powiadomiła kwiaciarnia „Agatka” Mirosława Filipiuka. Istnieje już 25 lat, co na warunki hajnowskie jest olbrzymim osiągnięciem. Sklep znajduje się przy ul. 3 Maja 39 /tel. 85 682 50 10/ i słynie z pięknych dekoracji sezonowych wykonywanych przez właścicieli i pracowników.

kwiaciarnia6Jak przystało na region gdzie mniejszość białoruska stanowi większość, 70% to wyznawcy prawosławia, 25% – katolicy, 5% to protestanci i Świadkowie Jehowy. Prawosławni obchodzą święta Bożego Narodzenia 7 stycznia, 13 dni później niż katolicy. Ma to związek z kalendarzem juliańskim, który historycznie biorąc został zastąpiony przez kalendarz gregoriański, jednak do dzisiaj jest podstawą roku liturgicznego w Cerkwi. Prawosławne Boże Narodzenie trwa trzy dni i jest hołdem dla Trójcy Świętej w dziele zbawienia człowieka. W nocy 6/7 stycznia wierni uczestniczą w kilkudziesięciu liturgiach, które są odpowiednikiem pasterki u katolików, a pierwszego dnia świętują narodzenie Dzieciątka Jezus w Betlejem. Drugiego czci się Najświętszą Marię Pannę, która narodzinami Jezusa połączyła ze sobą Niebo i Ziemię. Trzeciego dnia wspomina się św. Stefana, pierwszego męczennika, który oddał życie za Chrystusa narodzonego w Betlejem i zmartwychwstałego. Dla mieszkańców miasta, w różny sposób ze sobą związanych, jest to niemal świąteczny maraton. Wcześniej, 25 grudnia rozpoczynają się święta katolickie, kiedy to przywołuje się pamięć Maryi i Józefa radujących się z narodzin Jezusa. Za tydzień Nowy Rok, święta prawosławne i znów Nowy Rok. Ze wszystkimi, których zaprosili do stołu, katolicy dzielą się opłatkiem, a prawosławni prosforą – otrzymywanym w cerkwi malutkim chlebkiem. Boże Narodzenie u protestantów wypada w tym samym czasie co u katolików, jednak nie przywiązują takiej wagi do oprawy świąt jak katolicy czy prawosławni. Jest to dla nich głównie czas refleksji i osobistego przeżywania dnia, w którym narodził się Jezus Chrystus. Ważne jest, aby podczas wigilijnej kolacji na stole leżała Biblia. Świadkowie Jehowy nie obchodzą Bożego Narodzenia. Uważają, że święto nie podoba się Bogu, bo ma swoje źródło w pogańskich zwyczajach i obrzędach. Ponadto Biblia nie podaje daty narodzin Jezusa i nie ma dowodów, że jest to 25 grudzień, a sam Jezus polecił upamiętniać jego śmierć, nie narodziny.

Niezależnie jak kto świętuje, wszystkim przez następny rok chodzi o to samo: wzajemne zrozumienie i życzliwość. Nie można w żadnym razie powiedzieć, że Hajnówka to  miasteczko kosmopolityczne, ale faktem jest, że ciągle uczy się tolerancji i otwartości.

Najchętniej porozmawiałabym dziś z Paniami o ciuchach. Nie żebym była znawczynią albo jakoś szczególnie na czasie, ale po serii artykułów trudnych, może nawet smutnych, mam ochotę na coś ładnego i miłego. Okazja jest przy tym sprzyjająca, bo to SETNY WPIS NA BLOGU. Czy zdarza się Paniom iść za jakąś osobą  na ulicy, żeby popatrzeć jak świetnie zestawiła kolory, jakimi dodatkami zrobiła całość i jak się przy tym cudownie porusza. Mnie tak, bo jestem pusta i próżna, co w ulicznych sytuacjach bardzo się przydaje. Hajnowianki są najpiękniejsze w kraju i potrafią być eleganckie niezależnie od własnych sytuacji życiowych. Mężczyźni rozszerzyli by to pewnie do świata, ale moja wyobraźnia nie sięga tak daleko choć dodałabym, że mądre i dzielne.

Z powodu patologicznej niechęci do mierzenia rzadko chodzę po sklepach i na ogół wszystko mam stare, ale w internecie olśnił mnie pewien płaszcz. Nie powiem który, dla autorki anonimowość na ulicy jest ważna. Łatwiej wtedy podsłuchiwać /najlepsze są rozmowy młodzieży/, podążać za ludźmi i czynić ich bohaterami tekstów, może czasem kontrowersyjnych, ale zawsze życzliwych. Ten płaszcz jest pretekstem do opowiedzenia o sklepie internetowym kiermaszmody.pl, który mi go przysłał. Wybrałam, zadzwoniłam, bo lubię słyszeć osobę, którą o coś proszę. Następnego dnia płaszcz miałam już w domu, ale znów zadzwoniłam, wymagał małych poprawek. Drugiego dnia przyszedł następny, a trzeciego dnia kurier zamówiony przez firmę odebrał paczkę z pierwszym. Tylko raz płaciłam za przesyłkę, ten drugi właściwie dostałam w całości za darmo. W dołączonej informacji było „twoje zamówienie zapakował Paweł” i wiedziałam, że z panem Pawłem mam się kontaktować. Paweł Dobrzyński i Robert Dobrzyński są właścicielami spółki cywilnej TREND z Nowego Targu. Tworząc klimat nieograniczonego wręcz zaufania do klientów pokazują własną klasę, choć są tak samo anonimowi jak ja. Liczy się to co robią. Dla mnie to nowa jakość w sieci, chcę wierzyć, że wszyscy odwdzięczają się im co najmniej podobną życzliwością.

Miało być o ciuchach, ale same Panie widzicie, że jednak nie potrafię. Przejdę zatem do fryzur, bo mam do pochwalenia dwie świetne dziewczyny. Siostry: Ewa Mozoł i Tamara Mantiuk. Obie śliczne, miłe, utalentowane. Klientów zjednują sposobem bycia i umiejętnościami, jakby fryzjerkami się urodziły. Rozmawiają, zaprzyjaźniają się, ale przede wszystkim słuchają i żaden włos nie spada jeśli nie mają na to zgody. Ich salon fryzjerski znajduje się w Hajnówce, przy ulicy Batorego 17/3. Numery telefonów: firmowy – 85 682 23 25, Tamara – 515 122 828, Ewa – 509 706 859.

Jeszcze raz znana już Państwu z bloga /i nie tylko/ moja idolka Joanna Bińczycka. Dostała zamówienie na tort o kształcie każdemu człowiekowi bliskim. 10 lat temu, na pewnym wieczorze panieńskim był striptizer. Przyszła panna młoda bawiła się doskonale i myślała, że striptizerów jest trzech. Motylki i napisy adekwatne do sytuacji. Niedawno była rocznica ślubu, a że są to ludzie z poczuciem humoru, otrzymali od swojej koleżanki /klientki pani Joanny/ taki tort w prezencie. Zamieszczam zdjęcie, bo chciałabym abyście uśmiechnęli się  Państwo z okazji tego setnego tekstu, a czasem też podrzucali mi fajne pomysły.

pupa